artZapisz się na Artykuły Sukcesu. Największa baza artykułów na temat rozwoju osobistego (jest już ich ponad 600). Nie pozwól, aby ominął cię jakiś ciekawy artykuł. Kliknij tutaj: Artykul.sukceslink.pl lub RSS
Ekspertem być PDF Drukuj
wtorek, 25 maja 2010 19:01

Zachęcam do przyjrzenia się wspólnie ze mną następującej kwestii: Kto to jest ekspert (specjalista - w skrócie spec, fachowiec)?

Kto o byciu ekspertem stwierdza czy orzeka?

I jeszcze jedno pytanie: czy bycie ekspertem jest stresujące? Jeśli tak, to w jakich sytuacjach?

Ten temat pojawił mi się podczas spotkań coachingowych z Małgorzatą.
Małgorzata pracuje w korporacji jako specjalista. Jest to wąska specjalizacja, takich fachowców jak ona we Wrocławiu jest tylko kilku i pracują u konkurencji. Dla Małgorzaty jej praca to bardzo duża odpowiedzialność - nawet jej zwierzchnicy nie mają takiej wiedzy jak ona. Skutek jest taki, że w chwilach trudnych pojawia się poczucie, że pomoc znikąd nie nadejdzie, że tylko na siebie można liczyć.

 

Jako, że Małgorzata lubi swoją pracę, to wiedzę ze swojej dziedziny ciągle poszerza, szuka odpowiedzi na pytania zadawane przez współpracowników - a że pytania niełatwe, to i czas potrzebny na znalezienie odpowiedzi niemały. A gdy już znajdzie potrzebne informacje, to pojawić się może kolejna trudność - interpretacja informacji,

gdzie w grę wchodzą paragrafy i nic nie jest oczywiste. Wtedy pojawia się stres, zaczynają dominować myśli: "Czy sobie poradzę? Oni na mnie polegają, więc muszę tę kwestię rozstrzygnąć. Muszę być wiarygodna i wykazać się kompetencjami.

Co oni pomyślą, gdy powiem, że nie wiem?" itp. Małgorzata także czuje się osamotniona, bo w końcu jak się jest specjalistą, ekspertem - to kogo pytać? Na kogo liczyć? Czasem też czuje, że brak jej kompetencji, a - jak wiadomo - to jeszcze mocniej nakręca objawy stresu. Bo jak nie mam kompetencji, to co ja tu robię? Może zachwiać się poczucie sensu, słuszności działań i wyborów. A jak się ma, tak jak Małgorzata, potrzebę rozwiązań dokładnych, całkowitych, wyczerpujących? Rys perfekcjonistki niewątpliwie utrudnia jej funkcjonowanie i przeszkadza odłożyć pracę na bok i się rozluźnić.


W mojej rozmowie z Małgorzatą zrodził się temat - co to znaczy: być ekspertem?

Jej definicja - a jak już się dowiedzieliśmy, Małgorzata stawia sobie poprzeczkę wysoko - jest następująca:
Ekspert to ktoś, kto potrafi zawsze, w każdym problemie znaleźć rozwiązanie

oraz porozmawiać na każdy temat ze swojej dziedziny. Ponadto czuje się pewnie ze swoją wiedzą, bo ją ma.

 

Zwróciliście uwagę na słowa takie jak "zawsze" czy "każdy"? To dopiero wyzwanie! No ale w końcu bycie ekspertem to i nobilitacja, i zobowiązanie.

W moim przekonaniu, ta osoba jest godna miana eksperta, która - posiadając dużą wiedzę - potrafi się przyznać do tego, że nie wie wszystkiego - i której jest z tą niewiedza niewygodnie, dopóki nie zgłębi zagadnienia i nie uzyska odpowiedzi. Jeśli ktoś z nas czuje się ekspertem, który wie wszystko w każdym temacie swojej "działki", to na pewno ekspertem nie jest. Sokratejskie "Wiem, że nic nie wiem" może jest tu pewną przesadą, ale żeby być ekspertem, trzeba mieć świadomość zmieniających się danych i wiedzieć, gdzie ich szukać. Jako, że pojawiają się coraz to nowe elementy budujące naszą wiedzę, istnieje konieczność ciągłego rozbudowywania i przebudowywania zbiorów informacji na dany temat - żyjemy w czasach ciągłych renowacji i remontów informacyjnych.

A ekspertów dotyczy to szczególnie, bo do nich idziemy po tę wiedzę i zakładamy, że jest aktualna.

Czyli eksperta można by opisać następująco: jest to osoba, która w swojej dziedzinie wie wyjątkowo dużo, umie te informacje wykorzystać, a gdy czegoś nie wie, to i tak wie :) Wie gdzie szukać, kogo zapytać. I jeszcze jedno - ekspert nie tyle jest ekspertem dla siebie, co dla innych. To inni widzą w nim eksperta i zaczynają potrzebnych im informacji szukać u niego, korzystając z jego zasobów, co prawdziwego specjalistę motywuje do poszerzania wiedzy i co tak naprawdę pomaga mu ten status zachować.
Na podstawie powyższej, wypracowanej podczas coachingu definicji, Małgorzata zgodziła się uznać siebie za eksperta. Przyjęła, że to miano jej się należy pomimo (a może właśnie dlatego!), że czuje, że nie wie wszystkiego, że chce to zgłębiać. A inni widzą w niej eksperta, speca, fachowca, specjalistę i korzystają z tego dla dobra firmy.

No dobrze, powiecie, ale co ze stresem i przyjmowaniem zbyt dużej odpowiedzialności?

Przede wszystkim każdemu ekspertowi się przyda, jak wypracuje w sobie przekonanie,

że nie musi wiedzieć wszystkiego, bo to po prostu niemożliwe. Natomiast, aby pozycję specjalisty utrzymać, musi wiedzieć gdzie szukać odpowiedzi i znajdywać je. Na tym polega jego odpowiedzialność.

Małgorzatę stresuje poczucie, że odpowiedzialność spoczywa tylko na niej, bo inni wiedzą mniej i generują pytania. Ale przecież w poszukiwaniu odpowiedzi nie trzeba się godzić na osamotnienie - zwłaszcza, gdy można wykorzystać pytających i ich motywację do zdobycia odpowiedzi. A poszukiwanie odpowiedzi rozdzielone na kilka osób jest nie dość, że łatwiejsze, to szybsze i występuje jeszcze wartość dodana w postaci zaangażowania w zdobywanie wiedzy, co ułatwia proces uczenia się.

A wszystko to zgodnie ze słowami Konfucjusza (ponoć): „Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi a zapamiętam. Zaangażuj mnie a zrozumiem”.

 

Z tych względów właśnie polecałabym delegowanie zadań, wspólne wypracowywanie odpowiedzi. Sprzyja to uczeniu się, ale też ma walor motywacyjny - bo to przecież ekspert, autorytet mówi do adeptów: "Razem poszukajmy odpowiedzi. Jej odkrycie będzie naszym wspólnym udziałem."

 

Co zyskasz jako ekspert?

·   nie tylko zrozumiesz, ale i doświadczysz tego, że wszystkiego nie musisz wiedzieć i nie wszystko musisz robić od razu i na dodatek sam - możesz powiedzieć współpracownikom: "To trudna kwestia. Odpowiedź nie jest oczywista. Niech w ciągu dwóch dni każdy z Was na własną rękę poszuka odpowiedzi. Gdy efekty tej pracy zbierzemy razem, na pewno rozwiążemy tę trudność"

·   zdasz sobie sprawę z specyfiki bycia ekspertem, czyli: nie tylko wiedza, ale również umiejętność jej zdobywania i przetwarzania czyni ekspertem; to może być Twoją silną stroną,

·   zaktywizujesz i zaangażujesz zespół, uczynisz ich współodpowiedzialnymi i przestaniesz ich wyręczać kosztem swojego czasu,

·   staniesz się efektywniejszy dzięki pracy zespołowej, bo wiadomo przecież, że zespół to więcej niż suma jednostek.

 

Masz wątpliwości?

Wyobraź sobie, że na przedmieściach Wrocławia zabrakło Ci paliwa. Jesteś kierowcą, w samochodzie dwójka nastolatków i szwagier. Ruch mały, bo wracacie we wtorek z imienin babci, jest ok. 23.00. Raczej nikt się nie zatrzyma, na dworze ciemno, a do najbliższej stacji benzynowej około 1,5 kilometra. Jeśli zaczniesz sam się zastanawiać, co robić, dopadnie Cię stres i - co bardzo prawdopodobne - złość na siebie czy na cokolwiek lub kogokolwiek. A to nie sprzyja kreatywności. A gdy skorzystasz z potencjału grupy, możesz się dowiedzieć, że:

·   szwagier ma kumpla w tej okolicy, który może Was podholować,

·   dzieciaki (13 i 15 lat) wykazują entuzjazm do pchania samochodu przez półtora kilometra, tym bardziej, że ostatnie trzy godziny spędzili przy stole na nudnej imprezie; dziewczynka dodatkowo chciałaby spalić kalorie.

 

I nie ważne, jakie rozwiązanie wybierzecie. Ważne jest grupowe rozpracowywanie trudności, bo nie dość, że rozwiązanie pojawia się szybciej, to jeszcze może być wesoło:) 


Katarzyna Zaremba
coach, psycholog
www.coachingwroclaw.pl

Jako, że Małgorzata lubi swoją pracę, to wiedzę ze swojej dziedziny ciągle poszerza, szuka odpowiedzi na pytania zadawane przez współpracowników - a że pytania niełatwe, to i czas potrzebny na znalezienie odpowiedzi niemały. A gdy już znajdzie potrzebne informacje, to pojawić się może kolejna trudność - interpretacja informacji,

gdzie w grę wchodzą paragrafy i nic nie jest oczywiste. Wtedy pojawia się stres, zaczynają dominować myśli: "Czy sobie poradzę? Oni na mnie polegają, więc muszę tę kwestię rozstrzygnąć. Muszę być wiarygodna i wykazać się kompetencjami.

Co oni pomyślą, gdy powiem, że nie wiem?" itp. Małgorzata także czuje się osamotniona, bo w końcu jak się jest specjalistą, ekspertem - to kogo pytać? Na kogo liczyć? Czasem też czuje, że brak jej kompetencji, a - jak wiadomo - to jeszcze mocniej nakręca objawy stresu. Bo jak nie mam kompetencji, to co ja tu robię? Może zachwiać się poczucie sensu, słuszności działań i wyborów. A jak się ma, tak jak Małgorzata, potrzebę rozwiązań dokładnych, całkowitych, wyczerpujących? Rys perfekcjonistki niewątpliwie utrudnia jej funkcjonowanie i przeszkadza odłożyć pracę na bok i się rozluźnić.


W mojej rozmowie z Małgorzatą zrodził się temat - co to znaczy: być ekspertem?

Jej definicja - a jak już się dowiedzieliśmy, Małgorzata stawia sobie poprzeczkę wysoko - jest następująca:
Ekspert to ktoś, kto potrafi zawsze, w każdym problemie znaleźć rozwiązanie

oraz porozmawiać na każdy temat ze swojej dziedziny. Ponadto czuje się pewnie ze swoją wiedzą, bo ją ma.

 

Zwróciliście uwagę na słowa takie jak "zawsze" czy "każdy"? To dopiero wyzwanie! No ale w końcu bycie ekspertem to i nobilitacja, i zobowiązanie.

W moim przekonaniu, ta osoba jest godna miana eksperta, która - posiadając dużą wiedzę - potrafi się przyznać do tego, że nie wie wszystkiego - i której jest z tą niewiedza niewygodnie, dopóki nie zgłębi zagadnienia i nie uzyska odpowiedzi. Jeśli ktoś z nas czuje się ekspertem, który wie wszystko w każdym temacie swojej "działki", to na pewno ekspertem nie jest. Sokratejskie "Wiem, że nic nie wiem" może jest tu pewną przesadą, ale żeby być ekspertem, trzeba mieć świadomość zmieniających się danych i wiedzieć, gdzie ich szukać. Jako, że pojawiają się coraz to nowe elementy budujące naszą wiedzę, istnieje konieczność ciągłego rozbudowywania i przebudowywania zbiorów informacji na dany temat - żyjemy w czasach ciągłych renowacji i remontów informacyjnych.

A ekspertów dotyczy to szczególnie, bo do nich idziemy po tę wiedzę i zakładamy, że jest aktualna.

Czyli eksperta można by opisać następująco: jest to osoba, która w swojej dziedzinie wie wyjątkowo dużo, umie te informacje wykorzystać, a gdy czegoś nie wie, to i tak wie :) Wie gdzie szukać, kogo zapytać. I jeszcze jedno - ekspert nie tyle jest ekspertem dla siebie, co dla innych. To inni widzą w nim eksperta i zaczynają potrzebnych im informacji szukać u niego, korzystając z jego zasobów, co prawdziwego specjalistę motywuje do poszerzania wiedzy i co tak naprawdę pomaga mu ten status zachować.
Na podstawie powyższej, wypracowanej podczas coachingu definicji, Małgorzata zgodziła się uznać siebie za eksperta. Przyjęła, że to miano jej się należy pomimo (a może właśnie dlatego!), że czuje, że nie wie wszystkiego, że chce to zgłębiać. A inni widzą w niej eksperta, speca, fachowca, specjalistę i korzystają z tego dla dobra firmy.

No dobrze, powiecie, ale co ze stresem i przyjmowaniem zbyt dużej odpowiedzialności?

Przede wszystkim każdemu ekspertowi się przyda, jak wypracuje w sobie przekonanie,

że nie musi wiedzieć wszystkiego, bo to po prostu niemożliwe. Natomiast, aby pozycję specjalisty utrzymać, musi wiedzieć gdzie szukać odpowiedzi i znajdywać je. Na tym polega jego odpowiedzialność.

Małgorzatę stresuje poczucie, że odpowiedzialność spoczywa tylko na niej, bo inni wiedzą mniej i generują pytania. Ale przecież w poszukiwaniu odpowiedzi nie trzeba się godzić na osamotnienie - zwłaszcza, gdy można wykorzystać pytających i ich motywację do zdobycia odpowiedzi. A poszukiwanie odpowiedzi rozdzielone na kilka osób jest nie dość, że łatwiejsze, to szybsze i występuje jeszcze wartość dodana w postaci zaangażowania w zdobywanie wiedzy, co ułatwia proces uczenia się.

A wszystko to zgodnie ze słowami Konfucjusza (ponoć): „Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi a zapamiętam. Zaangażuj mnie a zrozumiem”.

 

Z tych względów właśnie polecałabym delegowanie zadań, wspólne wypracowywanie odpowiedzi. Sprzyja to uczeniu się, ale też ma walor motywacyjny - bo to przecież ekspert, autorytet mówi do adeptów: "Razem poszukajmy odpowiedzi. Jej odkrycie będzie naszym wspólnym udziałem."

 

Co zyskasz jako ekspert?

·   nie tylko zrozumiesz, ale i doświadczysz tego, że wszystkiego nie musisz wiedzieć i nie wszystko musisz robić od razu i na dodatek sam - możesz powiedzieć współpracownikom: "To trudna kwestia. Odpowiedź nie jest oczywista. Niech w ciągu dwóch dni każdy z Was na własną rękę poszuka odpowiedzi. Gdy efekty tej pracy zbierzemy razem, na pewno rozwiążemy tę trudność"

·   zdasz sobie sprawę z specyfiki bycia ekspertem, czyli: nie tylko wiedza, ale również umiejętność jej zdobywania i przetwarzania czyni ekspertem; to może być Twoją silną stroną,

·   zaktywizujesz i zaangażujesz zespół, uczynisz ich współodpowiedzialnymi i przestaniesz ich wyręczać kosztem swojego czasu,

·   staniesz się efektywniejszy dzięki pracy zespołowej, bo wiadomo przecież, że zespół to więcej niż suma jednostek.

 

Masz wątpliwości?

Wyobraź sobie, że na przedmieściach Wrocławia zabrakło Ci paliwa. Jesteś kierowcą, w samochodzie dwójka nastolatków i szwagier. Ruch mały, bo wracacie we wtorek z imienin babci, jest ok. 23.00. Raczej nikt się nie zatrzyma, na dworze ciemno, a do najbliższej stacji benzynowej około 1,5 kilometra. Jeśli zaczniesz sam się zastanawiać, co robić, dopadnie Cię stres i - co bardzo prawdopodobne - złość na siebie czy na cokolwiek lub kogokolwiek. A to nie sprzyja kreatywności. A gdy skorzystasz z potencjału grupy, możesz się dowiedzieć, że:

·   szwagier ma kumpla w tej okolicy, który może Was podholować,

·   dzieciaki (13 i 15 lat) wykazują entuzjazm do pchania samochodu przez półtora kilometra, tym bardziej, że ostatnie trzy godziny spędzili przy stole na nudnej imprezie; dziewczynka dodatkowo chciałaby spalić kalorie.

 

I nie ważne, jakie rozwiązanie wybierzecie. Ważne jest grupowe rozpracowywanie trudności, bo nie dość, że rozwiązanie pojawia się szybciej, to jeszcze może być wesoło:) 


Dodane przez :
Mariusz Batorowicz
 


Odsłon: 2608
Komentarze (0)Add Comment
Napisz komentarz
 
  pomniejsz | powiększ obszar
 

busy